piątek, 1 lipca 2016

Ikona nowa...

Namalowałam jeszcze jedną ikonę Jezusa Miłosiernego...ikona ma wielkość 30 x 40 cm...malowana temperą jajową na desce klejonej...złocona szlagmetalem...



czwartek, 2 czerwca 2016

Jezus Miłosierny...

Namalowałam ikonę Jezusa Miłosiernego...technika tempera jajeczna...wielkość 22/31 cm...złocona szlagmetalem na mikstion...




i wciąż mi śpiewa serce "Przychodzisz, Panie, mimo drzwi zamkniętych...."

wtorek, 16 lutego 2016

Św.Anna z małą Maryją...

Św. Anna z małą Maryją została namalowana na desce sosnowej bez sęków...ma wielkość 16 x 17 cm...techniką tempery jajowej...złocenia wykonałam szlagmetalem na mikstion...jest to fragment dużej ikony widzianej w internecie...rysunek wykonałam sama...

sobota, 30 stycznia 2016

,Św. Maria Magdalena...







Namalowałam ikonę Św. Marii Magdaleny...malowałam ją na desce klejonej temperą jajeczną,,,wielkość 30 x 40 cm...złocona szlagmetalem...inspirowałam się ikoną widzianą w internecie ale rysunek wykonałam sama...

piątek, 16 października 2015

Advocata nostra...

Taką ikonę namalowałam mojemu siostrzeńcowi z okazji jego ślubu...prezent bardzo ucieszył Państwa Młodych...mój kot Piksel, jak zwykle, towarzyszył mi pochrapując...
Ikonę malowałam temperą jajeczną na desce z korą z drzewa olchy...wielkość 35 x 26,5 cm...pozłacana jest szlagmetalem...

wtorek, 21 lipca 2015

Madonna wysłana do Indii...

Namalowałam wreszcie...długo to trwało bo w międzyczasie była przeprowadzka...zawiozłam Madonnę do Łagiewnik bo stamtąd  Madonnę ma zabrać jakiś duchowny Hindus aby dostarczyć obraz do stanu Kerala...tam trafi obraz do wspólnoty chrześcijańskiej, która będzie upowszechniała nabożeństwo do MB Częstochowskiej peregrynującym obrazem po parafiach...
Madonna nasza nie jest znana w Indiach...

niedziela, 12 lipca 2015

Zakwitły...

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zakwitł mi w ogródku żółty chaber...kupiłam sadzonkę i posadziłam nie spodziewając się, że sobie  zakwitnie...vide: zdjęcie poniżej...

a teraz ta dam!!!...pelargonia w doniczce na tarasiku w ogródku...stoi sobie i kwitnie...a jak się puszy...jak patrzy z góry na te rachityczne nędzne, bo nie dożywione, koleżanki... a wsadziłam ją jak była badylkiem z dwoma listeczkami...jednak można...tłumaczę to moim wsianym kwiatkom i daję za przykład...ale nie mówię im, że ma ziemię ogrodową w doniczce ta pelargonia...chciałam im na ambicję wejść ale nie dają rady jednak...żal mi się ich zrobiło teraz jak ich obśmiałam...dam im za to więcej nawozu...sztucznego...no co!!!...innego nie mam...


środa, 24 czerwca 2015

Kwitnące badylki...

Długo mnie nie było...przeprowadzałam się do Warszawy...wszystkie nasze dzienne sprawy i cały dobytek drobiazgów przewiozłyśmy i poukładałyśmy na nowo...mieszkanie na parterze posiada taras z ogródkiem, który jest na dziedzińcu nowego bloku w kształcie litery G...na dole tego G jest nasz ogródek...po namyśle jak go urządzić postanowiłam razem z córką, że będzie to nasz ogródek wiejski kwiatowy, jak przystało na Warszawę i że sama się nim zajmę...i tak z chorym kręgosłupem  i kolanami przekopałam go, wygrabiłam i posiałam kwiatki różne...nie wszystkie wzeszły ale dużo rośnie...a ja pochorowałam sobie i po odpoczywałam co należało się po takim wysiłku...jeszcze nic nie kwitnie...ścieżka zarosła różnymi kwitnącymi trawami ...co widać na załączonych zdjęciach bo zerwałam aby radość patrzenia na nie była...ten czerwony to kwiatek pelargonii co w doniczce sobie rośnie...
to na razie tyle z frontu robót i zadamawiania się na nowym miejscu...a co u Was???...pozaglądam na Wasze blogi...słonecznie pozdrawiam...


wtorek, 7 kwietnia 2015

Po świętach...

Wazon w roli głównej...
po puszył się na stole swoją odmiennością i pięknem dawnych czasów...wydobyty z mroku minionych lat cieszył oczy swoją alternatywną rzeczywistością w postaci nowocześnie i artystycznie  ułożonych w nim kwiatów...




sobota, 4 kwietnia 2015

Życzenia...

Serdecznie życzę Bożego pokoju w sercu...radości jaką niesie nam Zmartwychwstały Chrystus...pełni w miłości... miłych przeżyć i Światła w spotkaniach rodzinnych...
Obraz w treści 1b

środa, 1 kwietnia 2015

Od dzisiaj...

Od dzisiaj zlikwidowałam blog "Zapis codzienności"...
był bardzo podobny do tego blogu więc go przeniosłam tutaj...przeniosłam go nieumiejętnie więc poznikały mi komentarze pod postami...trudno...myślę, że dostanę od Was nowe komentarze pod nowymi postami na tym blogu...


Takie sobie pisanie...

Jakoś straciłam serce aby dalej prowadzić ten blog...mam trudność w pisaniu lub raczej w opisywaniu dnia codziennego....zdaje mi się, że to nic nie warte takie pisanie o niczym ciekawym...
 teraz przyszło mi na myśl, że jednak trzeba się zmobilizować i napisać właśnie o takim twórczym zastoju w opowiadaniu o niecodzienności...więc napisałam...
jestem w trakcie malowania obrazu MB Częstochowskiej do Indii...będzie ten obraz peregrynował po stanie Kerala...tak zapoczątkuje tam nabożeństwo do naszej Matki Częstochowskiej, która jest tam zupełnie nieznana...obraz zamówiła wspólnota katolicka...w stanie Kerala jest około 20% katolików...najwięcej w całych Indiach....wobec powyższego będę w maleńki sposób uczestniczyła w misjach...
słońce wyszło i koty wygrzewają się w słońcu na parapecie...zdążyłam zrobić zdjęcie tylko Pixelowi...obudził się...lubi trzymać łebek na książkach...Bolka zwiała na kanapę...nie lubi zdjęć...przyłapię ją kiedy będzie spała...

Święta tuż tuż...pozdrawiam Was WIELKOTYGODNIOWO...

Wszystko to co mam...

Obrócić się do siebie...